placyk przy Centrum
12 kwiecień 2008
kilka dni temu, podczas rutynowej rozmowy na placyku przy Centrum dowiedziałem się, że placyk przy Centrum ma zniknąć. że ma się pojawić w jego miejscu jakiś zajebany biurowiec. i zniknie mój ratunek, gdy idę przejściem podziemnym wśród oscarowskiego posmrodu. i mimo że zderzam się z ludźmi, wpadam na ciągle tego samego bezdomnego psa, mimo że ktoś napierdala na krześle, albo znowu są ci jebani Indianie. ale i tak jest fajnie. i nie dlatego że jest tam świeże powietrze, ino ponieważ jest to bodaj jedyne miejsce w tym smutnym mieście, gdzie jest wesoło i kolorowo. gdzie każdy jest jaki jest i wszystkim to pasuje. tam nie czuję się jak w Warszawie – prędzej jak w Berlinie. ale nie. białe kołnierzyki muszą wszystko zniszczyć. i nie będzie już wesoło, kolorowo ani fajnie.
Najbardziej lubię wizualizować sobie ostateczny krach systemu korporacji – Jello Biafra
12 kwiecień 2008 at 21:56
to jedyny miejski plac, który tętni życiem i na którym coś się dzieje, a który nie jest tylko wypadkową trajektorii szybko zmierzających ludzi albo na którym nie jest więcej turystów zagranicznych niż autochtonów…