i po świętach
24 grudzień 2007
zaliczyłem 2 wigilie. grono gości się uszczupla, bo już mało kto ma ochotę na takie wigilie.
prezenty, no co, zadowolony być jestem, mogło być lepiej mogło być gorzej.
wracając obserwowałem ludzi w innych samochodach. młody wnuk wiezie dziadków. wszyscy patrzą w szyby, wkurwieni, zrezygnowani i zawiedzeni. i też takie same zestawy. dzieci, które jeszcze są szczęśliwi, rodzice, którzy jeszcze mają siłę tą szczęśliwość udawać.
dobranoc
post scriptum życzeniowe:
wysłałem dziś życzenia do 32 osób
- 3 osoby, nie wiedziały, że ja to ja
- 14 osób odpisało specjalnie do mnie
- 8 osób odesłało życzenia z szablonu
- do 2 osób nie doszły
- olała mnie co najmniej jedna osoba na której mi zależało – szkoda
- no i sam olałem co najmniej trzy osoby, które mnie olały wysyłając takie same życzenia z szablonu
nie ma to jak święta
23 grudzień 2007
i miła, rodzinna atmosfera. i ciągłe kłótnie, niezadowolenia, histerie z niemiłych błahostek do których powinno się przywyknąć. poza tym, to nie moje święta i dla mnie mogłoby ich nie być – prezenty? już mi minęło, wolę sobie sam zarobić/odłożyć whatever na coś, na co mnie i tak nie stać.
wesołych świąt, tym którzy tego chcą i potrzebują
dlaczego?
21 grudzień 2007
mieszkam w takim kraju? dlaczego nie mogłem się urodzić w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii czy chociaż Islandii? dlaczego muszę słyszeć takie rzeczy na zakupach:
ale jaja – czarni w carrefourze
co ja mam powiedzieć? jeszcze większe jaja – polaczek-rasista na zakupach?
słowo na piątek
20 grudzień 2007
zmęczony jestem tym rokiem (mimo że był lepszy od poprzedniego). dobrze, że ten rok się już kończy. dużo się wydarzyło… jesień/zima zwykle przynosiła negatywne (niezależne ode mnie i niezawinione) wydarzenia w moim życiu, ale tym razem jest inaczej. nowe i dobre (czyżby znowu iluzja? mam nadzieję, że to tylko dziś) otoczenie, pewne sukcesy i inne sprawy… mam nadzieję, że przez te 10 dni i pół godziny nic złego się nie wydarzy…
Lepszych czasów już nie będzie, lepsze dni odeszły w dal
Nie ma co dumać o błędzie, nie ma co się patrzeć w dal
Kult – Lepszych dni nie będzie już
zdeptany
19 grudzień 2007
jedna osoba potrafi zdeptać całą radość, całą dumę z siebie, że raz w życiu coś mi się udało. no cóż, bywa…
A gdy będę umierał,
To nie przyjdzie generał.
Ziewnie z cicha dyrektor,
Bo umiera byle kto.
Staszek Staszewski – A gdy będę umierał…
jestem BE :P
14 grudzień 2007
fuj!
Jezu jak się cieszę
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan
I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest
Kiedy mija, tak jak wszystko
Ta euforia kilku dniowa
Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę
Nie bardzo mogę nie
Nie bardzo chcę
Jezu jak ja lubię
Jak ja bardzo lubię
Chyba tak nie umie lubić nikt
Lubię się zaszywać
Lubię nadużywać
Szukam wciąż okazji
I je mam
I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest
lalala^^
dobrze czy źle?
13 grudzień 2007

nie wiem. ale na pewno zachęcam do refleksji.
Taki czas zdarza się raz na sto lat
I musisz godnie go przywitać
W domu musisz zrobić porządek
Odpowiadać tym, co będą pytać
Czy wiesz ile jest teraz pracy?
To ponad ludzkie siły
Więc mów nam, gdzie Twój syn
Musimy porozmawiać z nim
czarne słońca
12 grudzień 2007
Kończy się tydzień, nie ma nadziei
Że następny coś jeszcze zmieni
Że niby zacznę robić coś pożytecznego? Uczyć się? Spełniać obietnice? Dotrzymywać terminów?
Kończy się rok i słuchaj słowa
By zacząć to wszystko od nowa
Nie wiem jak się do tego zabrać. Nie umiem. Przerasta mnie to.
A w mojej głowie słońc milionami
Karuzela nocą lśni
Na niej jesteśmy sami
Ja i ty…
Kult – Czarne słońca
stale rosnący dystans
11 grudzień 2007
zauważyłem ciekawą zależność. jak czytam sobie notki sprzed tygodnia, to jestem pewien, że dziś bym ich tak nie napisał. jak patrzę na swoje dowcipy sprzed 6 miesięcy (nie mówiąc o tych sprzed 6 lat) to chcę się zapaść pod ziemię :> cały czas dystansuję i odcinam się od dawnego siebie :>
When I go forwards, you go backwards, somewhere we will meet
Radiohead – Electioneering
fitter happier
6 grudzień 2007
Fitter, happier, more productive,
comfortable,
not drinking too much,
regular exercise at the gym
3 days a week
kiedy ja się w końcu tym zajmę? ;|
getting on better with your associate employee contemporaries ,
at ease,
eating well
no more microwave dinners and saturated fats,
z tym raczej nie mam problemów ;D
a patient better driver,
a safer car
baby smiling in back seat,
jeszcze…
sleeping well
no bad dreams,
raczej miewam dobre albo dziwne…
no paranoia,
mój wróg mi to zarzucił:>
careful to all animals
never washing spiders down the plughole,
keep in contact with old friends
enjoy a drink now and then,
will frequently check credit at
moral bank hole in the wall,
favors for favors,
fond but not in love,
charity standing orders,
on Sundays ring road supermarket
no killing moths or putting boiling water on the ants,
car wash
also on Sundays,
no longer afraid of the dark or midday shadows
nothing so ridiculously teenage and desperate,
nothing so childish – at a better pace,
slower and more calculated,
no chance of escape,
now self-employed,
concerned but powerless,
an empowered and informed member of society
pragmatism not idealism,
will not cry in public,
less chance of illness,
tires that grip in the wet
shot of baby strapped in back seat,
a good memory,
still cries at a good film,
still kisses with saliva,
no longer empty and frantic
like a cat
tied to a stick,
that’s driven into
frozen winter shit
the ability to laugh at weakness,
calm,
fitter,
healthier and more productive
a pig
in a cage
on antibiotics.
Sample looping in background:
This is the Panic Office, section nine-seventeen may have been hit. Activate the following procedure.
…